Dwa filary każdej umowy międzynarodowej
Gdy polska firma podpisuje kontrakt z niemieckim partnerem, na samym końcu dokumentu często znajdują się dwa niepozorne paragrafy. Pierwszy określa prawo właściwe (Anwendbares Recht) – czyli przepisy, na podstawie których umowa będzie interpretowana. Drugi określa jurysdykcję (Gerichtsstand) – czyli to, w jakim kraju i mieście odbędzie się proces, jeśli dojdzie do sporu.
Najgorszy możliwy scenariusz: Rozdźwięk
Wielu przedsiębiorców idzie na kompromis podczas negocjacji i zgadza się na zapis: "Sądem właściwym jest sąd w Monachium, ale zastosowanie ma prawo polskie". Wygląda to na uczciwy podział ustępstw. W rzeczywistości to najgorszy możliwy błąd.
Koszty i czas: Gdy niemiecki sędzia musi orzekać z polskiego kodeksu
Jeśli Twój niemiecki kontrahent nie zapłaci, musisz złożyć pozew w Monachium (bo tam jest jurysdykcja). Niemiecki sędzia, który całe życie uczył się prawa niemieckiego, otwiera akta i widzi, że ma orzekać na podstawie polskiego Kodeksu Cywilnego. Co się dzieje?
- Niemiecki sąd nie zna polskiego prawa. Musi powołać biegłego (Gutachter) ds. prawa polskiego.
- Ty płacisz zaliczkę na biegłego – często od 3 000 do 8 000 EUR.
- Proces wydłuża się o minimum rok, bo biegły musi przetłumaczyć i wyjaśnić niemieckiemu sędziemu polskie przepisy.
- Każde polskie orzecznictwo czy komentarz musi być tłumaczone przysięgle na język niemiecki.
Jak powinna wyglądać klauzula?
Złota zasada kontraktów międzynarodowych brzmi: Prawo właściwe i jurysdykcja muszą iść w parze. Jeśli sądzicie się w Niemczech, wybierzcie prawo niemieckie. Jeśli w Polsce – prawo polskie. Rozłączanie tych dwóch kwestii to gwarancja astronomicznych kosztów procesowych, które często przewyższają wartość samego roszczenia. Przed podpisaniem umowy z niemieckim partnerem, zawsze skonsultuj te dwie klauzule z dwujęzycznym adwokatem.
Masz podobną sytuację? Fakty i dokumenty mogą zmienić ocenę prawną.
Omów swoją sprawę ↗